0dra Opole - BKS Stal 1:0
W piątkowy wieczór bielszczanie walczyli o ligowe punkty z Odrą Opole.
Odra Opole - BKS Stal 1:0 (0:0)
Bramka: 59. Tomanek
Żółte kartki: Wawrzyniak - Rucki, Nowak
Odra: Danowski, Łoziński, Drąg, Michniewicz, Surowiak (80. Kowalczyk), Tomanek (87. Malicki), Wawrzyniak, Deja, Cieluch, Filipowicz (84. Copik), Setla (78. Wolny)
BKS: Kozik, Gęsikowski (81. Nowak), Boczek, Antczak, Zdolski, Rucki (60. Caputa), Czaicki, Olszowski, Wojtasik (70. Mikoda), Brychlik (64. Wójcik), Kocur
26. kolejka III ligi śląsko-opolskiej rozpoczęła się w piątek od mocnego uderzenia. Wicelider z Opola grał z czwartym zespołem ligi - BKS Stal. Podopieczni trenera Jana Furlepy chcąc odrobić straty do czołówki nie mogli pozwolić sobie na porażkę. Odra również marzyła o wygranej i trzech punktach, które przybliżyłyby ją do upragnionego awansu. Do Opola przyjechała spora grupa kibiców BKS Stal, którzy swoim dopingiem chcieli wspomóc bielskich piłkarzy. Również opolscy fani stawili się w dużej liczbie, co sprawiło, że w Opolu padł rekord frekwencji w tym sezonie. Wszystko to zapowiadało bardzo ciekawe widowisko.
W pierwszej połowie nieco lepsi byli bielszczanie. Oba zespoły mniej więcej tyle samo czasu byli przy piłce, ale to podopieczni trenera Jana Furlepy mieli nieco więcej okazji do zdobycia gola. Już w drugiej minucie na strzał zdecydował się Przemysław Brychlik, a jego uderzenie sprawiło sporo trudności Danowskiemu. W 16. minucie o mały włos bramkarz gospodarzy sam nie wrzucił sobie piłki do siatki po dośrodkowaniu Zdolskiego. Osiem minut później z rzutu wolnego uderzał Marcin Kocur i znów Danowski musiał popisać się swoimi umiejętnościami. BKS przeważał, ale w pierwszej części gry bielszczanom nie udało się zdobyć bramki.
Początek drugiej połowy był ospały, ale piłkarze obu ekip szybko stworzyli sobie dogodne okazje bramkowe. W 53. minucie świetnie w polu karnym od obrońcy oderwał się Dariusz Rucki. Jego uderzenie odbiło się jeszcze od nóg obrońcy i minimalnie minęło słupek bramki Odry. W odpowiedzi gospodarze przeprowadzili akcję, na końcu której główkował Setla. Świetnie w bielskiej bramce spisał się Kozik. Kilka minut później znów bielski bramkarz musiał musiał stanąć na wysokości zadania, kiedy to sam na sam okazał się lepszy od Filipowicza. W 59. minucie Odra strzeliła gola. Bielszczanie pozwolili gospodarzom na bardzo dużo w polu karnym. Podopieczni Dariusza Żurawia swobonie podawali sobie piłkę, aż wreszcie na strzał zdecydował się Tomanek, który zdobył pierwszą bramkę. W 69. minucie bialska Stal odpowiedziała akcją, po której piłka znalazła się w bramce gospodarzy. Sędzia dopatrzył się jednak faulu na bramkarzu i nie uznał gola. Więcej dobrych szans goście nie mieli. Zabrakło przede wszystkim zimnej krwi. Bielszczanie zbyt często w pobliżu pola karnego Odry podejmowali złe decyzje. Kiedy trzeba było podawać do lepiej ustawionego partnera - strzelali, kiedy trzeba było uderzać, szukali kolegi z drużyny. Po 90. minutach gry gospodarze cieszyli się ze zwycięstwa i trzech punktów. Bielszczanie opuszczali boisko ze spuszczonymi głowami. Porażka mocno utrudnia bowiem bialskiej Stali walkę o awans do II ligi.







